3 Obserwatorzy
1 Obserwuję
ksanthippe

Na pohybel!

Krytykuję i narzekam, czego łatwo domyślić się po nicku. Nie znoszę zmarnowanych pomysłów i głupich książek. Naptól vagyok, Holdtól vagyok, Keresztanyám a csillagok!

Teraz czytam

Imperium grecko-rzymskie
Paul Veyne
Tylko Beatrycze
Teodor Parnicki
Imperia i barbarzyńcy
Peter Heather
Troja Północy
Zofia Kossak-Szczucka

Saga Sigrun

Saga Sigrun - Elżbieta Cherezińska Harlekin ukryty za fasadą jako-takich historycznych realiów. Obeznani w tych tematach nie będą raczej zadowoleni - ja przynajmniej srogo się zawiodłam. Przypisy dodane są do faktów zdawałoby się oczywistych, więc być może jednak kto inny jest tzw. targetem - i to chwalebne, że zaistniała próba zaznajomienia szerszego grona ze średniowieczną Północą. Niestety, sposób wykonania pozostawia wiele, wiele do życzenia… Bez wątpienia dobre czytadło dla fanów Sagi o Ludziach Lodu - tam również w tle pomyka przecież historia. Na pierwszym planie pełno infantylnych opisów seksu - w nadmiarze - a język narracji woła o pomstę do nieba. Nie wymagam od powieści „historycznych” stylizacji, wręcz za nią nie przepadam, ale używanie sformułowań typowo współczesnych i kolokwialnych niszczy całkowicie klimat, jaki chciałoby się z tego typu powieści wynieść. Ciężko przez te anachronizmy odczuć, że opowieść toczy się tysiąc lat temu. Być może zamiarem było przybliżenie postaci czy ogólnie ich życia - dla mnie efekt jest odwrotny, nie wierzę w te postacie. Z pewnością współczesnemu czytelnikowi dzięki temu udaje się książkę „połknąć”, jak połyka się filmy czy komiksy - od powieści oczekuję więcej. Ogromna przewaga dialogów w tekście. Infantylnych. Niektóre starają się przemycić fakty o polityce, zwyczajach - nie zostało to poprowadzone umiejętnie, a szkoda. Jest to oczywiście wada narracji pierwszoosobowej; przekazanie czytelnikowi tego, czego postać jest świadoma - bez czynienia jej głupią - wymaga dobrego warsztatu, umiejętnego budowania fabuły, a tego próżno raczej szukać po czytadłach. Nie ubierajmy ich tylko w szaty poważnych powieści. I w dodatku jest to najlepsza powieść z całego cyklu. To w następnych jarl powie „do diabła”, norweska panna zapyta drugiej: „kapujesz?”, a skutki pijaństwa nazwane zostaną „kacem”. Później dojdziemy też m.in. do „ja pierdolę” i „kurwa”. Seks chrześcijanina cudzołożącego z poganką opisany będzie jako komunia święta (sic!). Samo zakończenie cyklu wydaje się natomiast naprawdę ponurym żartem z założenia, jakim było chyba ukazanie kultury wikingów… Albo to ukłon w stronę popkulturowego chłamu, czyli znacznie gorzej.